fbpx

Mówią, że człowiek powinien lubić to co robi, że to ważne, by mieć pasje, by za nią podążać i rozwijać.

Pasja to uczucie, to związek, który tworzysz z tym co robisz. I jak każdy związek, musi być rozwijana i pielęgnowana. Gdy to robisz, gdy pielęgnujesz swą pasję, gdy poświęcisz jej wystarczająco dużo, wtedy dzieje się coś wspaniałego.

Wtedy, każdego dnia, cieszysz się tym co robisz.

Lubię pracować z drewnem.
Lubię wykonywać wszystko ręcznie.
Lubię te stare narzędzia i ich historię.

Jednak jest jedna rzecz, która decyduje o tym, że tworzenie mebli z drewna stało się dla mnie czymś wyjątkowym.

Od czasu do czasu zdarza się, że zapomnę się w pracy.

Poczułem się w taki sposób po raz pierwszy, około rok po tym, jak założyłem stolarnię.

Był miły słoneczny dzień, a ja, jak w każdy weekend, poszedłem do stolarni uczyć się rzemiosła. Oglądałem wtedy bardzo dużo filmów o tym, jak używać ręcznych narzędzi, jak kiedyś pracowano, jak to wszystko zgrywa się z sobą.

Często przed wyjściem z domu, oglądałem film o tym jak zrobić taki, czy inny przedmiot, jak najlepiej używać narzędzi, jak wykonać jakiś typ łącza – tak rozgrzewka przed właściwą pracą.

Pracowałem wtedy nad regałem na narzędzia. Miałem wielki problem z wykonaniem tylnej ramy. Nie wychodziło mi wykonanie łączy. Były krzywe, a rama zwichrowana. Wykonywałem któryś z elementów po raz kolejny z rzędu. Wtedy zaskoczyło…

Wiedziałem, że muszę być dokładny. Wiedziałem, jak przygotować drewniane elementy, jak przygotować narzędzia do pracy. Zacząłem więc pracę…

Wykonywałem spokojnie jedno łącze po drugim.
Ten sam schemat, ta sama kolejność czynności, te same narzędzia, raz za razem.

Wtedy, w tej chwili skupienia na tym co robię, ocknąłem się na chwilę i zdałem sobię sprawę, że wykonuję wszystko jak należy. Płynnie i sprawnie, bez zawahania, bez zastanawiania się, co i jak należy wykonać.

To miłe uczucie gdy przez ulotną chwilę, widzisz samego siebie z boku. Patrząc, jak ten ktoś, sprawnie i zręcznie pracuje.

Dziś uznaję że to był “dobry dzień” w stolarni, gdy po skończonej pracy, gdy już posprzątam całodzienny “urobek”, gdy jestem zmęczony, gdy słońce zaczyna swoją drogę pod horyzont, gdy stoję w drzwiach stolarni gotowy do wyjścia, gdy myślę co dziś zrobiłem…

nie chce mi się stąd wychodzić.

Kategorie: Inne

1 Komentarz

Mateusz Hut · 4 kwietnia 2019 o 12:54

Trening czyni mistrza. Tak to można krótko podsumować. Moja przygoda trwa już ponad rok, ale pamiętam to zniechęcenia które mi towarzyszyło jak po raz kolejny źle naostrzyłem ostrze struga. Jednakże zawsze musi być jakiś bodziec. W moim przypadku przełamanie nastąpiło po zakupie prowadnika. Jedno jest pewne. Precyzja w tym rzemiośle to podstawa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *